poniedziałek, 29 czerwca 2015

Rozdział 2 - Impreza u Tonks cz.1


 Zbetowała Szara Dama
Pewien piętnastoletni chłopak jadł obiad w swojej sypialni. Młodzieniec ten był bardzo przystojny. Miał długie, czarne, kręcone włosy opadające mu na twarz, a jego błyszczące, szare oczy wpatrywały się w ścianę. Na ręce miał czarną, zwykłą bransoletkę od przyjaciela.Była dla niego dość ważna.
Młody Syriusz Black był dziś wyjątkowo wesoły. Tego wieczoru zamierzał wyjechać do swojej kuzynki Nimfadory. Wiedział, że Orion i Walburgia nigdy nie puszczą go do dziewczyny. Postanowił więc napisać list, żeby go wpuścili do domu po powrocie z Hogwartu. Musiał poczekać do północy, żeby uniknąć niebezpiecznego spotkania.
Odłożył talerz i przeczytał napisany przez niego list.

„Wyjechałem na resztę wakacji do Tonksów. Wiem, że Was to nie obchodzi, jednak zamierzam wrócić, na kolejne wakacje.
Do (nie) zobaczenia, Syriusz”.

Zadowolony z siebie Black, schował go do kieszeni i czekał na skrzata rodzinnego Stworka, żeby zabrał ohydny obiad.
*****************
Północ. Wszyscy spali. Głuchą ciszę przerywała tylko sowa Syriusza, Nuu. Młody Black pospiesznie sprawdzał jeszcze, czy wszystko spakował. Położył list na biurku i wyszedł cichutko z pokoju. Umówił się z Tonks, że przyjedzie w nocy Błędnym Rycerzem. Powinna już na niego czekać. Na początku nie było żadnych trudności, jednak później zaczęło się. Schody strasznie skrzypiały, a kufer wydawał dziwne odgłosy.Jego czarne włosy opadały mu nieznośnie na twarz."Mógłbym je ściąć" pomyślał. "Nie. W takich jestem przystojniejszy"
Po paru minutach udało mu się zejść i wyjść z domu. Chłodne powietrze uderzyło go w twarz. Nie był przygotowany na taki mróz, ponieważ ubrał tylko mugolską bluzkę i dżinsowe spodnie. Jednak nie przejmował się tym.
 Odszedł parę kroków i podniósł różdżkę. Po paru sekundach pojawił się Błędny Rycerz. Był to dwupiętrowy autobus ze śpiącymi czarodziejami. Niebezpiecznie było nim jechać.Syriusz lubił ryzyko, jednak takie podróże powodowały u niego wymioty.
Z autobusu wyszedł młody czarodziej.
 -Witam, na....
-Wiem, wiem - przerwał mu Black wchodząc do pojazdu. -Poproszę na Abby Road czternaście.
-Sześć sykli sykli-odpowiedział wyraźnie urażony konduktor. Syriusz podał mu pieniądze, a sam usiadł na łóżku. Autobus gwałtownie ruszył.
 -Ucieczka?-zapytał czarodziej. Czarnowłosy niechętnie odpowiedział.
-Coś w tym stylu.
-Nieładnie. Wiesz, ja w two...-Nie dokończył bo pojazd gwałtownie zahamował i szarooki uderzył twarzą w szybę.
-Jesteśmy na miejscu - powiedział Stan i wyrzucił chłopaka z autobusu, który wstał otrzepując się z kurzu.Podniósł kufer. Wzrokiem odszukał odpowiedni dom. W jednym z okien paliło się światło. Była w nim najprawdopodobniej Tonks, ponieważ po chwili drzwi otworzyły się. Teraz stała przed nim różowo włosa dziewczyna z zielonymi oczami. Podbiegła i przytuliła go.
-Syriusz! - Nimfadora odsunęła się i popatrzyła na niego z uśmiechem. - Tak dawno cię nie widziałam!-powiedziała.
Zmieniła kolor włosów na fioletowy. No tak!Przecież jest metamorfomagiem, czyli osobą, która może zmieniać wygląd kiedy chce!Jeśli dobrze pamiętał ten kolor pokazywał jej radość.
Weszli do środka i stanęli koło kominka. Syriusz zostawił kufer przy wejściu.
-Andromeda i Ted są? -zapytał.
- Nie, pojechali gdzieś z okazji rocznicy ślubu-odpowiedziała.
 -I nie bałaś się zostać tu sama?
 -Nie-odpowiedziała dziarsko.
 I wtedy zapadła niezręczna cisza. Tonks, żeby rozluźnić sytuację uderzyła go poduszką. Ten nie pozostał jej dłużny, więc  po piętnastu minutach piórka latały po pokoju, a oni sami zasnęli.
 *****************
 Obudził ją dzwonek do drzwi. Niechętnie wstała i otworzyła je. Ukazał się jej najprzystojniejszy chłopak jakiego widziała. Miał ciemne, rozczochrane włosy i orzechowe oczy. Uśmiechał się do niej.
-Ty jesteś Tonks?-zapytał.
-Tak, a ty pewnie James.
-Miło mi cię poznać-ucałował jej policzek i wszedł do domu bez pozwolenia. Podszedł do śpiącego Syriusza.
-Budzimy go?-zapytał.
-Czy ja wiem...- odpowiedziała niepewnie wiedząc, że Syriusz potrafi się bardzo długo gniewać.
-Nie daj się prosić- powiedział z tak słodkim uśmieszkiem, że nie potrafiła się mu oprzeć.Unieśli swoje różdżki i wypowiedzieli zaklęcie.Po chwili Syriusz był cały mokry.
-Popierniczyło was!?!?-wrzasnął.
Oni wymienili tylko uśmiechy.

********************************************************************************

Kurde! Chciałam napisać coś dłuższego, ale w następnym rozdziale musi się więcej wydarzyć!
Dziękuje za ten pierwszy, szczery komentarz pod ostatnim postem!
Do zobaczenia!:)

sobota, 27 czerwca 2015

Rozdział 1 - List

https://www.facebook.com/pages/Huncwoci-i-Tonks-rok-1960/704556746326164 Zbetowała: Szara Dama


Był piękny poranek na ulicy Grimmauld Place. Słońce świeciło, a ptaki śpiewały wesołe piosenki. Człowiek, żyjący w normalnej rodzinie, pewnie cieszyłby się z tak pięknej pogody. Tylko nie on. Młody Syriusz Black, siedział zamknięty w swoim pokoju. Rozmyślał o poprzednim dniu. Wychowywał się w rodzinie popierającej Lorda Voldemorta - najstraszniejszego czarnoksiężnika tych czasów. Tradycją w jego rodzinie było dostawanie się do Slytherin'u, a po ukończeniu szkoły przyjmowanie Mrocznego Znaku. Od tego czasu, przeznaczeniem jest życie w gronie śmierciożerców. Jednak on taki nie był. Nie chciał zabijać nic niewinnych ludzi, takich jak on. Według Syriusza był nędznym i nic nie wartym robakiem. W pierwszej klasie złamał rodzinną tradycję, dostając się do Gryffindor'u. Przez to właśnie zdarzenie dostał przydomek 'Zdrajca Krwi', a czasami nawet był bity , ponieważ bronił swojej przyjaciółki Lily Evans, która urodziła się w rodzinie mugoli. Jego przyjaciel James, ciągle od niej obrywał mocnym ciosem wpoliczek. Black'owi wydawało się, że co rok dostaje jeszcze mocniej. Wczoraj właśnie panna Evans była tematem jego kłótni z rodzicami. Jego rodzice uważają, że nie zasługuje na miano bycia czarownicą. Syriusz oczywiście bronił ją, przez co dostał dwa razy cruciatusem. Ale on nie przejmował się bólem. Teraz musiał siedzieć w pokoju i się nudzić. Oczywiście James proponował, by został u niego na wakacje, ale okazało się, że ma remont i nie może przyjechać. Syriusz powtarzał, że tak już musi być. Miło wspominał swoją kuzynkę Adromedę która ma córkę w jego wieku. Myślałże będzie z nią chodził do klasy, jednak cała rodzina musiała przenieść się do Francji. Prześladowali jej męża - Teda Tonksa za bycie mugolem. Przykro mu było, że nie może się z nimi spotykać, ale wiedział, że niedługo znowu ich zobaczy. Wtedy już ucieknie z tego cholernego domu. Jego że będzie z nią chodził do klasy, jednak cała rodzina musiała przenieść się do Francji. Prześladowali jej męża - Teda Tonksa za bycie mugolem. Przykro mu było, że nie może się z nimi spotykać, ale wiedział, że niedługo znowu ich zobaczy. Wtedy już ucieknie z tego cholernego domu. Jego rozmyślenia przerwała pukająca w szybę, najohydniejsza sowa jaką widział. Była brązowa w duże żółte plamy i dość wielka.
-Ciekawe kto pisze-mruknął sam do siebie.
 Odczepił list od nóżki sowy i dał jej połowę ciastka. Ta zahukała głośno i odleciała na drugi koniec pokoju. Uśmiechnięty Black rozpoznał pismo kuzynki Nimfadory, która woli by zwracano się do niej po nazwisko. Zaczął czytać.
„Kochany Syriuszu! Pragnę Cię poinformować, że przenoszę się do Hogwartu! Tiarę założę przed ucztą. Mam nadzieje, że pomożesz mi się zaklimatyzować. Chciałabym poznać Twoich przyjaciół (o ile ich masz) i mam nadzieję, że ciepło mnie przyjmiecie. A jak tam u Ciebie? Orion i Walburgia dalej Cię maltretują? Nie chcę, żebyś musiał cierpieć, więc zapraszam Cię do mnie na dwa tygodnie przed wakacjami. Możesz przyprowadzić kogo chcesz. Muszę już niestety kończyć. Do zobaczenia i całuję, Tonks”
Skończył czytać szczęśliwy z nowej perspektywy spędzenia wakacji.Zaprosi swoich przyjaciół i będzie się dobrze bawić. Postanowił szybko odpisać. Po piętnastu minutach skończył.
„Droga Tonks! Bardzo cieszę się z takiego obrotu sprawy. Bardzo za Tobą tęsknię. I tak, mam przyjaciół. Co do tych okropnych rodziców, to nie będę się rozpisywał - opowiem Ci jak się spotkamy. Przyjmuję twoje zaproszenie i przyprowadzę moich przyjaciół. Do zobaczenia.
Kocham, Syriusz”.
 Zaczepił list do nóżki sowy i usiadł na łóżku. To była szansa. Mógł wreszcie opuścić ten okropny dom.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto rozdział 1. Jeśli chcecie być informowani o rozdziałach zaglądnijcie w linkna górze (źle mi się wkleił
Do następnego razu!